Bohater tekstu, w koszuli z logo Fundacji PODAJ DALEJ stoi na tle zielonych krzewów i patrzy w obiektyw

KAROL WŁODARCZYK

KOORDYNATOR PROJEKTU

Wiceprezes zarządu Fundacji PODAJ DALEJ

ROZWIŃ SKRZYDŁA

wspomnienie czwarte

Pomysł na „latający projekt” przyniosła do Fundacji, nasza koleżanka, Edyta Podsiadło. Skąd wiedziała, że na świecie osoby z niepełnosprawnością uprawiają szybownictwo i paralotniarstwo – tego nie pamiętam, a Edyty nie zapytamy. Pożegnaliśmy ją na zawsze w 2014 r. To ona napisała i złożyła pierwszy wniosek o dofinansowanie ze środków publicznych „latającego projektu”. Nie został przyjęty. Wierzyliśmy jednak, że warto o niego walczyć.

O lotnictwie wiedzieliśmy wtedy mało. To, że są szybowce, paralotnie i inne „stwory latające”. Wtedy zgłosili się do nas: Adam Czeladzki i Jędrzej Jaxa – Rożen. Naszą Fundację, jako organizację, która nie boi się śmiałych idei i rozwiązań, polecił im prof. Tomasz Tasiemski. Pierwszy raz spotkaliśmy się z chłopakami w Warszawie, w 2013 r.

Projektu dla 2-3 „zapaleńców” nikt nie zechce finansować. To wiedzieliśmy na pewno, Musieliśmy przygotować program kompleksowy dla wielu osób, na wiele lat. Na stworzenie jego założeń merytorycznych i organizacyjnych poświęciliśmy dwa lata. Do oficjalnych programów szkoleniowych dla szybowników i paralotniarzy sprawnych wprowadziliśmy elementy związane z obsługą maszyn, sprzętu i bezpieczeństwem osób z niepełnosprawnością. Tak powstał projekt ROZWIŃ SKRZYDŁA. Skąd nazwa? Przyszła do mojej głowy.

„Czy wy chcecie tych ludzi pozabijać?” Taki był nieoficjalny komentarz pracownika Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, gdy złożyliśmy w Funduszu wniosek o dofinansowanie „latającego projektu”. Dokument jednak, był tak dobrze rozpisany, zredagowany językiem zrozumiałym dla odbiorcy, który nie znał się na lataniu, a do tego wsparty opiniami ekspertów, że został zaakceptowany.

Pierwsze zajęcia odbyły się na początku lipca 2015 r. To było szkolenie dla paralotniarzy. Ćwiczyliśmy na Błoniach, w starej części Konina. W tym samym roku, na przełomie sierpnia i września zrealizowaliśmy pierwszy kurs szybowcowy. Zaprosił nas do siebie Aeroklub Stalowowolski, który kilka lat później stał się Partnerem projektu.

ROZWIŃ SKRZYDŁA to jedyny taki projekt w Polsce. Ale nie chcemy na niego „wyłączności”. Wspólnie z naszymi niepełnosprawnymi szybownikami i paralotniarzami jeździmy po kraju, aby pokazać, że przy odrobinie dobrej woli i kilku dostosowaniach sprzętu również osoby z niepełnosprawnością mogą stać się samodzielnymi pilotami. Tak systematycznych (pomimo ciągłych starań o nowe dofinansowania), zorganizowanych szkoleń lotniczych dla osób z niepełnosprawnościami, według naszych instruktorów nie ma ani w Europie, ani na świecie.

Na pewno będziemy projekt rozwijać. Myślimy o specjalnym module zajęć z coraz bardziej zaawansowanego modelarstwa dla dzieci i młodzieży, aby od najmłodszych lat poznawały historię lotnictwa, budowę statków latających, zasady aerodynamiki itp.; aby rozwijały w sobie pasję latania. A naszym najnowszym pomysłem jest… baloniarstwo. Zajęcia, na razie, dla grupy 5 osób, chcemy przeprowadzać wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, bo wtedy są najlepsze warunki do latania balonem. Realizuję tych pomysłów nieco odkładamy, ale myślę, że nie na długo…

Radość ze współpracy. To jest dla mnie najważniejsze w projekcie ROZWIŃ SKRZYDŁA. Kolejne licencje szybowcowe i zaświadczenia paralotniarskie oczywiście cieszą, ale one są tylko dowodem na to, że to się udaje – że wyszkolenie od zera osoby np. z porażeniem kończyn na samodzielnego pilota jest możliwe. Ważniejsze jest to, że wspólnie: piloci, instruktorzy, asystenci i wolontariusze tworzymy unikalny „dream team”, w którym wszyscy możemy na siebie liczyć.

Bohater tekstu, w koszuli z logo Fundacji PODAJ DALEJ stoi na tle zielonych krzewów i patrzy w obiektyw

KAROL WŁODARCZYK

KOORDYNATOR PROJEKTU

Wiceprezes zarządu Fundacji PODAJ DALEJ

ROZWIŃ SKRZYDŁA

wspomnienie czwarte

Pomysł na „latający projekt” przyniosła do Fundacji, nasza koleżanka, Edyta Podsiadło. Skąd wiedziała, że na świecie osoby z niepełnosprawnością uprawiają szybownictwo i paralotniarstwo – tego nie pamiętam, a Edyty nie zapytamy. Pożegnaliśmy ją na zawsze w 2014 r. To ona napisała i złożyła pierwszy wniosek o dofinansowanie ze środków publicznych „latającego projektu”. Nie został przyjęty. Wierzyliśmy jednak, że warto o niego walczyć.

O lotnictwie wiedzieliśmy wtedy mało. To, że są szybowce, paralotnie i inne „stwory latające”. Wtedy zgłosili się do nas: Adam Czeladzki i Jędrzej Jaxa – Rożen. Naszą Fundację, jako organizację, która nie boi się śmiałych idei i rozwiązań, polecił im prof. Tomasz Tasiemski. Pierwszy raz spotkaliśmy się z chłopakami w Warszawie, w 2013 r.

Projektu dla 2-3 „zapaleńców” nikt nie zechce finansować. To wiedzieliśmy na pewno, Musieliśmy przygotować program kompleksowy dla wielu osób, na wiele lat. Na stworzenie jego założeń merytorycznych i organizacyjnych poświęciliśmy dwa lata. Do oficjalnych programów szkoleniowych dla szybowników i paralotniarzy sprawnych wprowadziliśmy elementy związane z obsługą maszyn, sprzętu i bezpieczeństwem osób z niepełnosprawnością. Tak powstał projekt ROZWIŃ SKRZYDŁA. Skąd nazwa? Przyszła do mojej głowy.

„Czy wy chcecie tych ludzi pozabijać?” Taki był nieoficjalny komentarz pracownika Państwowego Funduszu Rehabilitacji Osób Niepełnosprawnych, gdy złożyliśmy w Funduszu wniosek o dofinansowanie „latającego projektu”. Dokument jednak, był tak dobrze rozpisany, zredagowany językiem zrozumiałym dla odbiorcy, który nie znał się na lataniu, a do tego wsparty opiniami ekspertów, że został zaakceptowany.

Pierwsze zajęcia odbyły się na początku lipca 2015 r. To było szkolenie dla paralotniarzy. Ćwiczyliśmy na Błoniach, w starej części Konina. W tym samym roku, na przełomie sierpnia i września zrealizowaliśmy pierwszy kurs szybowcowy. Zaprosił nas do siebie Aeroklub Stalowowolski, który kilka lat później stał się Partnerem projektu.

ROZWIŃ SKRZYDŁA to jedyny taki projekt w Polsce. Ale nie chcemy na niego „wyłączności”. Wspólnie z naszymi niepełnosprawnymi szybownikami i paralotniarzami jeździmy po kraju, aby pokazać, że przy odrobinie dobrej woli i kilku dostosowaniach sprzętu również osoby z niepełnosprawnością mogą stać się samodzielnymi pilotami. Tak systematycznych (pomimo ciągłych starań o nowe dofinansowania), zorganizowanych szkoleń lotniczych dla osób z niepełnosprawnościami, według naszych instruktorów nie ma ani w Europie, ani na świecie.

Na pewno będziemy projekt rozwijać. Myślimy o specjalnym module zajęć z coraz bardziej zaawansowanego modelarstwa dla dzieci i młodzieży, aby od najmłodszych lat poznawały historię lotnictwa, budowę statków latających, zasady aerodynamiki itp.; aby rozwijały w sobie pasję latania. A naszym najnowszym pomysłem jest… baloniarstwo. Zajęcia, na razie, dla grupy 5 osób, chcemy przeprowadzać wczesnym rankiem lub późnym wieczorem, bo wtedy są najlepsze warunki do latania balonem. Realizuję tych pomysłów nieco odkładamy, ale myślę, że nie na długo…

Radość ze współpracy. To jest dla mnie najważniejsze w projekcie ROZWIŃ SKRZYDŁA. Kolejne licencje szybowcowe i zaświadczenia paralotniarskie oczywiście cieszą, ale one są tylko dowodem na to, że to się udaje – że wyszkolenie od zera osoby np. z porażeniem kończyn na samodzielnego pilota jest możliwe. Ważniejsze jest to, że wspólnie: piloci, instruktorzy, asystenci i wolontariusze tworzymy unikalny „dream team”, w którym wszyscy możemy na siebie liczyć.